Hello guest, if you read this it means you are not registered. Click here to register in a few simple steps, you will enjoy all features of our Forum.

  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
rozterki chrześcijanina
#1
Wiele osób porzucając swoją religię z różnych powodów ma dylematy :

1. Czy dobrze zrobiłem, choć byłem wychowany w tej religii ?
2. Czy Bóg mnie nie potępi, że zdradziłem wiarę swoich Ojców ?
3. Czy teraz muszę koniecznie znaleźć wyznanie, gdzie będę chodzić ?

Z trzecim punktem mają wielki dylemat śj opuszczając swoją organizację.
Podaję artykuł do przemyślenia.
Napiszcie co o nim myślicie.

Przebudźcie się z września 2012 roku w artykule zatytułowanym "Czy potrzebujemy zorganizowanej religii?" napisano:

Cytat:Zgodnie z wolą Boga Jego czciciele nie poprzestają na utrzymywaniu ze sobą luźnych kontaktów, lecz tworzą zwartą społeczność zjednoczoną wiarą. W Biblii usilnie zachęcono sług Bożych, by mówili zgodnie, unikali rozdźwięków i „byli stosownie zjednoczeni, mając ten sam umysł i ten sam tok myśli” (1 Koryntian 1:10). Słowa te nie miałyby sensu, gdyby Bóg chciał, żeby każdy wielbił Go tylko indywidualnie.

Dlatego niektórzy notoryczni bywalcy zebrań Świadków Jehowy mówią "przecież trzeba gdzieś chodzić". Powołują się na list apostoła Pawła do Hebrajczyków 10:24,25, który przestrzega przed opuszczaniem wspólnych zebrań chrześcijańskich:

Cytat:(24) i baczmy jedni na drugich w celu pobudzenia się do miłości i dobrych uczynków, (25) nie opuszczając wspólnych zebrań naszych, jak to jest u niektórych w zwyczaju, lecz dodając sobie otuchy, a to tym bardziej, im lepiej widzicie, że się ten dzień przybliża.

Lecz zdanie to nie oznacza, że należy chodzić gdziekolwiek, byle tylko gdzieś chodzić, ponieważ mowa jest o "wspólnych oraz naszych zebraniach". Naszych, a więc zebraniach osób wyznających tę samą wiarę co apostoł Paweł i pierwsi chrześcijanie. Przyprawianie tamtych wierzeń domieszkami wymyślanych na wyścigi doktryn już nie jest wyznawaniem wiary pierwszych chrześcijan. Gdy na domiar złego zamiast pobudzania do miłości sączy się na nichmowę nienawiści, zamiast doznania otuchy odczuwa się niesmak i zniechęcenie nieprawdami i hipokryzją, wtedy gdzieś znikają resztki motywacji do uczęszczania na takie zebrania. Lecz gdy ma się rodzinę, dzieci, może powstać lęk, że zejdą na złą drogę, gdy poznają prawdę o organizatorze tych zebrań. Ale nie ma też gwarancji, że jeśli same poznają tę prawdę, to nie stracą zaufania również i do rodziców, którzy im jej nie ujawnili. Dobrze więc jest rozważyć wszystkie za i przeciw "chodzenia gdzieś".
Powstające jak grzyby po deszczu wciąż nowe denominacje chrześcijańskie za punkt honoru stawiają sobie odróżnianie się od reszty wyznań nie tylko chociażby nazwą, ale głównie kadrą kierowniczą. Krzywo tam się patrzy na kogoś, kto przychodzi do nich, lecz nie przyjmuje ich autorskich domieszek do wiary pierwszych chrześcijan. Owszem, nawet tworzą swoje zbory z zamianowanymi starszymi, ale czy mają upoważnienie od Boga, tak jak pierwsi chrześcijanie, czy raczej działają na własną rękę z chęci założenia odrębnego związku wyznaniowego własnego autorstwa? Niestety profity osiągane z posiadania własnej armii wyznawców założonego i prowadzonego przez siebie związku wyznaniowego przyciągają osobników niekoniecznie kierujących się szczerymi pobudkami, raczej rzadko odpornych na pokusy luksusów i zaszczytów z tym związanych. 
Lecz przecież zawsze można szukać innych poszukiwaczy czystej prawdy i spotykając się z nimi poszukiwać ją wspólnie, bez obawy poniżania z powodu trudnych pytań i wątpliwości. Niestety po szokowej terapii usunięcia ze zboru ŚJ lub jego samowolnego opuszczenia, niekiedy odczuwaną lukę po utracie 'kanału łączności' usiłuje się zapełnić jakimś 'zastępczym kanałem', lub jeśli nie udaje się znaleźć takowego może przyjść do głowy poczucie obowiązku wypełniania roli takiego 'zastępczego kanału'. W ten oto sposób mogą pojawiać się coraz to nowe domieszki doktryn, niekiedy okrzyknięte dogmatami, a wraz z nimi kolejne spory dogmatyczne, o których nie śniło się pierwszym chrześcijanom. Zapowiedzianemu istnieniu rozmaitych, zantagonizowanych sekt chrześcijańskich, paradoksalnie można zawdzięczać potężną liczbę tłumaczeń Pisma Świętego, słowników i literatury biblijnej oraz - co najważniejsze - ochronę przed fałszowaniem Pisma Świętego. Dzięki brakowi monopolu na tłumaczenie Biblii przez jedno wyznanie, żadne nie może sobie pozwolić na fałszowanie treści bez obawy, że konkurencja tego nie zauważy i nie zdemaskuje fałszerza. Dlatego też można nawet odnosić pożytek z rozbicia chrześcijaństwa, w obrębie którego musi wzrastać "pszenica" z przypowieści o "pszenicy i chwastach".

Cytat:Opowiedział im też inną przypowiść. "Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który zasiał na swoim polu dobre ziarno. Gdy ludzie spali, przyszedł nieprzyjaciel, nasiał chwastu pomiędzy pszenicę i odszedł. Kiedy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wówczas ukazał się także chwast. Wtedy słudzy poszli do właściciela i zapytali: Panie! Przecież dobre ziarno zasiałeś na polu. Skąd więc wziął się chwast? A on odpowiedział: To dzieło nieprzyjaciela. Wtedy słudzy rzekli: Czy chcesz, zebyśmy poszli i powyrywali go?On odparł: Nie,. Gdyż w czasie zbierania chwastu moglibyście wyrwać z nim także pszenicę. Pozwólcie im rosnąć razem aż do żniw. A w czasie żniw powiem żniwiarzom: Zbierzcie najpierw chwast, zwiążcie go w snopy i spalcie. Pszenicę natomiast zanieście do mego spichlerza."
Ewangelia wg Św. Mateusza 13 , 24- 30

 Przytoczony na wstępie fragment Przebudźcie się nieuczciwie wysuwa z 1 Koryntian 1:10 całkowicie zbędny wniosek "Słowa te nie miałyby sensu, gdyby Bóg chciał, żeby każdy wielbił Go tylko indywidualnie.", ponieważ z tego wersetu wcale też nie wynika, że wielbienie indywidualne jest niewłaściwe bądź zabronione. Jeśli bowiem chrześcijanin na przykład jest uwięziony, lub mieszka z dala od swoich braci w wierze, Bóg nie pogniewa się nań za indywidualne wielbienie (przykład Eliasza,  Izraelitki służącej u Naamana, etiopskiego eunucha, apostoła Jana na wyspie Patmos itp.) Biblia natomiast nigdzie nie wynosi jedności ponad prawdę. Niestety w większości utworzonych nominacji, szybko na pierwszy plan wysuwa się dobro tej nominacji oraz jedność wymuszona lękiem, a prawda niestety musi zejść na plan dalszy. W zborach chrześcijańskich z pierwszego wieku nie było kultu organizacji i wymuszanej jedności kosztem prawdy, toteż możliwe w nich było czyste wielbienie. Współczesne kościoły i zbory, nie gwarantujące czystego wielbienia, zmuszają zawiedzionych czcicieli do wielbienia indywidualnego lub w mniejszych niezorganizowanych grupach.
Niech zatem pytanie tytułowe "czy trzeba gdzieś chodzić"  pozostanie otwarte.

Opublikowano 3rd December 2013, autor: clearance
Etykiety: kanał łączności kościoły zebrania Świadkowie Jehowy
Psalm 34:8 
Skosztujcie i zobaczcie, że Jehowa jest dobry; 
szczęśliwy jest krzepki mąż, który się u niego 
chroni.


  Odpowiedz   Ostrzeż
#2
Fajne masz źródło... Dodgy
Niedostępny
  Odpowiedz
#3
(27-08-2016, 21:44 PM)Ignac napisał(a): Fajne masz źródło... Dodgy

Rożne są źródła.
Podałem tylko artykuł pod konstruktywną krytykę.
Psalm 34:8 
Skosztujcie i zobaczcie, że Jehowa jest dobry; 
szczęśliwy jest krzepki mąż, który się u niego 
chroni.


  Odpowiedz   Ostrzeż


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości