Hello guest, if you read this it means you are not registered. Click here to register in a few simple steps, you will enjoy all features of our Forum.

  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Uzależniania
#1
Tak się ostatnio zastanawiam.
Jak ktoś ma problem z jakimś nałogiem i uświadomiwszy sobie, że jest
to grzechem, próbuje się z niego wyrwać, ale mimo walki zdarza mu się
niekiedy upadać aż w końcu umiera niezerwawszy ostatecznie z nałogiem,
to czy jego próba walki może być uznana jako okoliczność łagodząca 
na Sądzie ostatecznym czy też nie ma ona znaczenia, skoro nie udało mu
się rzucić uzależnienia na amen?  U-n04

Jeśli jest coś o tym w Biblii - osobiście nie kojarzę - to cytujcie,
a jak nie to podajcie jakie jest wasze zdanie Smile

Wj 15:3 Pan jest wojownikiem, Jahwe - imię jego.

Iz 26:10
Jeżeli okazać łaskę złoczyńcy, on
nie nauczy się sprawiedliwości.
Nieprawość on czyni na ziemi prawych
i nie dostrzega majestatu Pana.





"Nie mam do powiedzenia nic tym, którzy wątpią w Boga.
Mogę im tylko przypomnieć o mojej pogardzie i ich niedoli.
Nie muszę udowadniać, że Bóg istnieje. To wy powinniście
wykazać, że nie istnieje[...] Bóg istnieje, jednak nie będzie

nami zainteresowany, dopóty my nie będziemy zainteresowani
wyłącznie Nim"

Pius XIII
Niedostępny
  Odpowiedz   Ostrzeż
#2
(16-07-2017, 10:49 AM)Wasyl napisał(a): Tak się ostatnio zastanawiam.
Jak ktoś ma problem z jakimś nałogiem i uświadomiwszy sobie, że jest
to grzechem, próbuje się z niego wyrwać, ale mimo walki zdarza mu się
niekiedy upadać aż w końcu umiera niezerwawszy ostatecznie z nałogiem,
to czy jego próba walki może być uznana jako okoliczność łagodząca
na Sądzie ostatecznym czy też nie ma ona znaczenia, skoro nie udało mu
się rzucić uzależnienia na amen?  U-n04

Jeśli jest coś o tym w Biblii - osobiście nie kojarzę - to cytujcie,
a jak nie to podajcie jakie jest wasze zdanie Smile


Może ten werset Wasylu:
Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe.
Myślę, że jak człowiek walczy, to będzie mu policzone na plus.
Gorzej jak wszystko olewa i ma gdzieś.
Zdaję sobie sprawę, że werset, który zapodałem nie wyczerpuje, tego o co pytasz.
Psalm 34:8 
Skosztujcie i zobaczcie, że Jehowa jest dobry; 
szczęśliwy jest krzepki mąż, który się u niego 
chroni.


  Odpowiedz   Ostrzeż
#3
(16-07-2017, 10:49 AM)Wasyl napisał(a): Tak się ostatnio zastanawiam.
Jak ktoś ma problem z jakimś nałogiem i uświadomiwszy sobie, że jest
to grzechem, próbuje się z niego wyrwać, ale mimo walki zdarza mu się
niekiedy upadać aż w końcu umiera niezerwawszy ostatecznie z nałogiem,
to czy jego próba walki może być uznana jako okoliczność łagodząca 
na Sądzie ostatecznym czy też nie ma ona znaczenia, skoro nie udało mu
się rzucić uzależnienia na amen? 
Nałóg jest chorobą. Określoną stosownym symbolem i dawno uznana przez WHO. Ponieważ żyjemy w 21 wieku to raczej jest oczywiste że jeśli jesteśmy chorzy, to biegniemy do specjalisty i leczymy się. Myślę że świadome zaniechanie leczenia jest grzechem przeciw przykazaniu "Nie zabijaj"
Niestety wiele nałogów prowadzi do śmierci. Nawet uzależnienie od komputera. Internet, gry etc.
Zatem te próby powstania z upadku są skuteczne, gdy poparte są konkretami. Własnym wkładem pracy. W Biblii Chrystus jednak do każdego cudu żądał fizycznego uczestnictwa człowieka. Odsunięcie głazu przy wskrzeszeniu Łazarza, napełnienie stągwi etc. Oczywiście jeszcze wiara i modlitwa(prośba).
Nie śmiem twierdzić jak delikwent zostanie potraktowany, jedynie pragnę zwrócić uwagę na racjonalne podejście do prób wyjścia z nałogu.
W Polsce, jeszcze z możliwością korzystania z darmowych terapii nie jest najgorzej. Ale ponieważ fundusze są z całego sektora, łącznie z hospicjami nawet, obcinane, to gdy ktoś jest zaniepokojony, warto skonsultować się ze specjalistą z poradni uzależnień.
  Odpowiedz   Ostrzeż
#4
Zauważmy, że Bóg dopuszcza na nas ciężki los, nie chcąc ingerować w wolną wolę człowieka:
"Zapomniała już o tym, że to Ja właśnie
dałem jej zboże, moszcz, świeżą oliwę,
<że nie skąpiłem srebra ni złota,
z którego czyniono Baala>. "
(Oz 2, 10)
, powstały w wyniku naszych aktywności oddalających od Niego:
"Ci, którzy idą za obcymi [bogami],
pomnażają swoje boleści."
(Ps 16, 4)
Jednakowoż
"Wie On, z czego jesteśmy utworzeni,
pamięta, że jesteśmy prochem."
(Ps 103, 14)
Dlatego też z jednej strony należy nie tylko pilnować się przed tym, co stymuluje nasze serce:
"Z całą pilnością strzeż swego serca,
bo życie ma tam swoje źródło."
(Prz 4, 23)
bo wówczas, byłaby to jedynie bierność, ale i z drugiej strony: należy też aktywnie działać ku doskonaleniu się w przestrzeganiu Bożych nakazów:
"Serce swoje nakłaniam,
by wypełniać Twoje ustawy
na wieki, na zawsze."
(Ps 119, 112)
Należy zrozumieć, że ostatecznie wzywać Pana należy ku pomocy, aby wsparł nasze wysiłki, ponieważ inaczej nie damy sobie rady z naszymi słabościami:
"O Boże, okaż Twoją potęgę,
potęgę Bożą, z jaką działałeś dla nas."
(Ps 68, 29(
oraz:
" A dobroć Pana Boga naszego niech będzie nad nami!
I wspieraj pracę rąk naszych,
wspieraj dzieło rąk naszych!"
(Ps 90, 17)

To wszystko, owo wyważenie pomiędzy naszą aktywnością, a Bożym wspomożeniem naszych wysiłków, jest via regia - drogą królewską, o której mówi się w Biblii między innymi tak:
"21 Następnie wysłali Izraelici posłów do Sichona, króla Amorytów, którzy mieli [mu] oznajmić:
22 "Chcemy przejść przez twoją ziemię. Nie wejdziemy na pola ani do winnic i nie będziemy pili wody ze studzien. Chcemy tylko skorzystać z drogi królewskiej, póki nie przekroczymy twych granic".
(Lb 21, 21-22),
czego swoisty abstract widzimy w napomnieniu:
"Nie zbaczaj od słów, które ja ci dzisiaj obwieszczam, ani na prawo, ani na lewo, po to, by iść za bogami obcymi i służyć im." (Pwt 28, 14)

Przechodząc do meritum sprawy, wydaje się, iż Pan nasz Niebieski przez wzgląd na wszystko powyższe - zaliczyć nam zechce tą naszą mizerną i pełną upadków walkę z materialną ułudą tego świata, z pożądliwością i namiętnościami, które nami targają, ponieważ mówi ON ustami Koheleta o tym, że swoiste dla tzw. świadomego swej choroby nałogowca, wstydliwe oddalenie od Boga jest poczytane za uczciwość sumienia, co na zasadzie kontrastu jest uznane za pewne minimum roztropności w podejściu do transcendentnego Ojca, mające uchronić przed częstą próbą wykorzystywania miłosierdzia Bożego, jako rzekomej Bożej słabości (grzech przeciwko Duchowi Świętemu):
"Zważaj na krok swój, gdy idziesz do domu Bożego.
Zbliżyć się, aby słuchać,
jest rzeczą lepszą niż ofiara głupców,
bo ci nie mają rozumu, dlatego źle postępują."
(Koh 4, 17)

Z Bożym pozdrowieniem,
exe
[-] Następujący 1 Użytkownik lubi/lubią ten post:
  • Michał✪
  Odpowiedz   Ostrzeż
#5
(10-08-2017, 02:43 AM)Krzysiek napisał(a):
(16-07-2017, 10:49 AM)Wasyl napisał(a): Tak się ostatnio zastanawiam.
Jak ktoś ma problem z jakimś nałogiem i uświadomiwszy sobie, że jest
to grzechem, próbuje się z niego wyrwać, ale mimo walki zdarza mu się
niekiedy upadać aż w końcu umiera niezerwawszy ostatecznie z nałogiem,
to czy jego próba walki może być uznana jako okoliczność łagodząca 
na Sądzie ostatecznym czy też nie ma ona znaczenia, skoro nie udało mu
się rzucić uzależnienia na amen?   
Nałóg jest chorobą. Określoną stosownym symbolem i dawno uznana przez WHO. Ponieważ żyjemy w 21 wieku to raczej jest oczywiste że jeśli jesteśmy chorzy, to biegniemy do specjalisty i leczymy się. Myślę że świadome zaniechanie leczenia jest grzechem przeciw przykazaniu "Nie zabijaj"
Niestety wiele nałogów prowadzi do śmierci. Nawet uzależnienie od komputera. Internet, gry etc.
Zatem te próby powstania z upadku są skuteczne, gdy poparte są konkretami. Własnym wkładem pracy. W Biblii  Chrystus jednak do każdego cudu żądał fizycznego uczestnictwa człowieka. Odsunięcie głazu przy wskrzeszeniu Łazarza, napełnienie stągwi etc. Oczywiście jeszcze wiara i modlitwa(prośba).
Nie śmiem twierdzić jak delikwent zostanie potraktowany, jedynie pragnę zwrócić uwagę na racjonalne podejście do prób wyjścia z nałogu.
W Polsce, jeszcze z możliwością korzystania z darmowych terapii nie jest najgorzej. Ale ponieważ fundusze są z całego sektora, łącznie z hospicjami nawet, obcinane, to gdy ktoś jest zaniepokojony, warto skonsultować się ze specjalistą z poradni uzależnień.
Niestety często tak bywa ,że  nałogi są dośmiertne.  To stała, nieustanna walka ze swoimi słabościami.
Niedostępny
  Odpowiedz   Ostrzeż
#6
(30-08-2017, 17:51 PM)Jaśmina napisał(a): Niestety często tak bywa ,że  nałogi są dośmiertne.  To stała, nieustanna walka ze swoimi słabościami
 Z punktu medycznego owszem. Jednak można to zrobić porządnie(np. program 12 kroków) by substancja lub inny uzależniacz stał się obojętnym. 
Bo spędzić życie na nieustannych upadkach i próbach powstania w tej dziedzinie, jest ciężkie dla uzależnionego i całego otoczenia. Najbliższych i np. współpracowników, ...etc.
Nie tylko chodzi o powroty do czynnego nałogu, lecz huśtawki nastrojów i cała otoczka. Ktoś taki potrafi być bardziej przykry dla otoczenia, niż w okresie picia,  brania, grania....
A słabości człowiek ma tyle, że jakaś do zwalczania zawsze się znajdzie.
  Odpowiedz   Ostrzeż


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości